wtorek, 24 stycznia 2023

Hominoidea

Och mój drogi, nie jestem Tobą. Myślę (choć to za dużo powiedziane), że jestem orangutanem, albo szympansem. W mym czerepie sznurek, a nie żadna szara masa. Ten właśnie sznurek łączy moje uszy ze sobą, tak, żeby nie odpadły od czaski. Jaka w tym radość! Patrzę. Oto kamień! Biorę go w dłoń. Z początku jest zimny, ale potem ogrzewa się od mojego ciała i staje się przyjemniejszy w dotyku. Czy ja także jestem przyjemny w dotyku? Jakże mnie to cieszy! Hop! Rzucam go z radości w górę! O nie... Stracę go na zawsze, pewnie wpadnie na księżyc i jestem smutny, choć nie wiem czym są planety oraz ich satelity. Jednak nie! Nieznana siła zatrzymuje go w pół lotu i wytraca jego impet. O! Teraz leci w dół, wprost do mnie. Kamieniu, witaj ponownie! Och, to boli. Kamień ląduje na mojej skroni, ale czuję ciepło. Płyn rozlewa się po mojej twarzy. W końcu dociera do ust. Cóż to za słodycz? Czy to ja tak smakuję? To za dużo na moją głowę, a w niej sznurek, bo oto czas uleciał nieuchronnie od tego urodzaju zdarzeń i słońce chyli się ku zachodowi. Promienie światła załamują się pod kątem na atmosferze, o której nie mam pojęcie, i wydobywają zachwycającą paletę barw. Och te róże, pomarańcze i czerwienie… A potem głęboki, ciemny błękit. I moja skóra nabiera tych barw i czuję się jednym z tym niebywałym zjawiskiem. Oto prawdziwy zachwyt godny tępego obserwatora wszechrzeczy. Po chwili tonę w mroku. Czy jestem całkiem sam?


Czy jestem… hej?

Już po wszystkim, możesz wyjść i się pokazać.

niedziela, 22 stycznia 2023

Solą w oku

 

Oto Yeshua patrzy na tłum ludzi zebranych nad Jeziorem Galilejskim. Bierze ostani głęboki wdech, uspokaja skołatane serce. Dostrzega wśród zgromadzenia Izraelitów, także faryzeuszy i Rzymian. Ma świadomość niewidocznej obecności zelotów, ze sztyletami ukrytymi pod szatami, ale gotowymi do użycia. Widzi także przybyłych obcokrajowców, bowiem ci stoją we własnych grupach. Ma głębokie poczucie obecności tylu sprzecznych interesów i historii. Wielu przybyło za tanią sensacją, z niepohamowanej ciekawości lub zwykłej nudy. Inni z nienawiści i oburzenia wobec jego filozofii. Są tu tacy, którzy pragnęliby wykorzystać go do swoich celów politycznych. Takich, bądź całkiem innych. Na końcu są ci, którzy pojawili się z potrzeby uzyskania nadziei i podniesienia na duchu lub zdrowiu. Wydawałoby się, że Yeshua przybył tu jedynie dla nich, ale zależy mu na wszystkich obecnych. Choć wie, że każde słowo będzie z dokładną kalkulacją wykorzystane przeciwko niemu, na niezbadane ilości sposobów, także wtedy kiedy jego już dawno nie będzie. W obliczu tłumu czuje się dojmująco samotny, jednak nikt, nawet uczniowie, nie pytają go nigdy o to, jak się czuje. Patrzy w niebo, następnie zamyka oczy i prosi w duchu o wsparcie sił potężnych i tajemniczych. Powietrze uchodzi z jego płuc i trafia w struny głosowe, zanim jeszcze ponownie uniesie powieki i ujrzy mnie gdzieś na krańcach tego zgromadzenia. W obszarpanych i brudnych łachmanach, od którego odsuwają się inni.


A teraz, bez względu na to kto kim jest, lub wierzy w co lub nie wierzy, a ma uszy, niechaj słucha, co rzecze Yeshua do tłumu.


Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.